piątek, 1 czerwca 2012

Miłość w malinowych barwach


Świat przedstawiony na obrazach Martty Węg chociaż pełen odwołań do realnych miejsc oraz prawdopodobnych zdarzeń zdaje się być bardziej nostalgicznym wspomnieniem niż próbą wiernego odzwierciedlenia rzeczywistości. Artystka o swoich obrazach mówi, że “Nie ilustrują zdarzeń, tylko wyrażają emocje z nimi związane. Nie budują fabuły, ale tworzą klimat i są medium do jego wyrażenia”.


Autorka głównym narzędziem swojego warsztatu malarskiego uczyniła kolor. Kolor u Węg buduje nastrój i tworzy napięcie oraz nadaje jej pracom niesamowicie poetycki, nostalgiczny, a czasami również tajemniczy i nieodgadniony charakter. Wyszukana i bogata kolorystyka pozwala nie tylko na stworzenie harmonijnych kompozycji, wydobycie kształtów czy pogłębienie przestrzeni, ale przede wszystkim jest nośnikiem emocji, co niejednokrotnie podkreślała sama autorka mówiąc, że to właśnie kolor i tonacja pozwalają jej na wyrażenie emocji prawdziwych i tych najgłębiej skrywanych, dzięki czemu jej dzieła stają się bardziej szczere i prawdziwe. Dotyczy to również uczuć bardzo złożonych i niełatwych do zdefiniowania, takich jak miłość - “Miłość jest w barwach malinowych… zdecydowanie - malinowych. Dokładnie wiem jak wygląda miłość”.



Na jej płótnach królują kobiety, które chociaż umiejscowione w konkretnej sytuacji, bardziej zdają się znajdować we własnym świecie refleksji, marzeń czy też wspomnień. Podobnie jak autorka, która w twórczym akcie zapomina o istnieniu czasu, bohaterki obrazów zatrzymują się w konkretnej chwili i miejscu, a ich życie od tej pory rozgrywa się jedynie na powierzchni płótna. Daleko posunięty uniwersalizm w kształtowaniu zewnętrznego wizerunku postaci oraz pozbawienie ich wyraźnie zarysowanych cech fizycznej indywidualności, służy malarce do pełniejszego odzwierciedlenia kobiecego wnętrza, jak i również świadomego odkrywania własnej kobiecości.

Anna Milak

Fot.1 Martta Węg, Popołudnie na skraju lasu, 70x75 cm,2012 rok, kolekcja Galerii Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej
Fot.2 Martta Węg, Poranek z Zuzą na łąkach, 60x60 cm, 2012 rok, kolekcja Galerii Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej
Fot.3 Martta Węg, Pokaz na łące, 50x50 cm, 2012 rok, kolekcja Galerii Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej

Cytaty pochodzą z  Rozmowy z Dorotą Zgutką dla Portalu Aktywnych Kobiet - kobiety.lodz.pl, marzec 2008
 

Serdecznie zapraszamy na wystawę malarstwa Martty Węg do Galerii Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej na ul. Świętokrzyskiej 32 w Warszawie.




Udostępnij

Artykuł powstał we współpracy z Galerią Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej
www.napiorkowska.pl

Zapraszamy Państwa także na strony poświęcone sztuce:
www.artissimo.pl – wystawy, artyści, wydarzenia

Blog Justyny Napiórkowskiej- zwycięski blog w dziedzinie kultury w konkursie Blog Roku 2010 :
www.osztuce.blogspot.com

Wszystkie prawa zastrzeżone

środa, 30 maja 2012

Kontrowersyjna Sally Mann w Krakowie

Jedną z najciekawszych i najbardziej wyczekiwanych wystaw podczas Miesiąca Fotografii w Krakowie jest prezentacja zdjęć Sally Mann „Rodzina i Ziemia”. Są to przepiękne zrobione wielkoformatowymi aparatami fotografie natury. Tajemnicze, kontrowersyjne, niewyraźne i pozostawiające pole do szerokiej interpretacji.

Już od pierwszej wystawy w 1977 r. jej dzieła wzbudzały równocześnie zachwyt i kontrowersje. Ich tematem są m.in. nagie ciało, dziecięcy erotyzm, a także rozkład i śmierć, choć sposób ich ukazania daleki jest od wszelkiej gwałtowności. Sally Mann najczęściej używa klasycznych technik, aparatów wielkoformatowych; odbitki wykonywała w technice platynotypii i bromoleju (choć nie stroni również od koloru). Natomiast od połowy lat 90. zaczęła posługiwać się techniką mokrego kolodionu i związane z nią techniczne skazy weszły od tej pory na stałe do języka artystki. Zdjęcia przypominają mieszankę fotografii z malarstwem czy nawet rzeźbą.

Przez 10 lat Mann fotografowała swoje dzieci - Jessie, Emmetta i Virginię. I nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie forma, jaką fotografka wybrała dla swoich zdjęć. Na fotografiach jej dzieci są zazwyczaj nagie, ale też nierzadko upozowane "na dorosłych" – noszą makijaż i biżuterię, na jednym kilkuletnia dziewczynka trzyma nawet papierosa.

Pozy, w jakich Mann fotografowała swoje dzieci były co najmniej dwuznaczne, a często wprost bardzo erotyczne. Te wszystkie cechy spowodowały, że często zdjęcia Mann są krytykowane – jako zbyt wyuzdane, niestosowne, zbyt odważne. Jednak znawcom fotografii te zdjęcia mówią coś zupełnie innego. Zdjęcia Sally Mann już na pierwszy rzut oka uderzają niezwykłym nastrojem i pokazują, jak doskonale fotografka rozumie i "czuje" swoich modeli. To nie są tylko zdjęcia dzieci – tchnie z nich ponadczasowe zrozumienie dla "kwintesencji dzieciństwa". Nastrój tych zdjęć rzeczywiście wywołuje pewien niepokój, ale czy dzieciństwo nie jest pasmem tajemniczych odkryć i spotkań oko w oko z wielkimi niewiadomymi?
Czerń i biel zdjęć Mann doskonale łączy się z tematem zdjęć – brak koloru odrywa je od kontekstu "tu i teraz", przez co nie rozumie się tych zdjęć jako banalnej kroniki dorastania dzieci, a dostrzega się ten ponadczasowy wymiar.

Gdy dzieci dorosły, Sally Mann zmieniła swoje fotograficzne zainteresowania. Aktualnie fotografuje pejzaże. Znów nie są to jednak zwykłe zdjęcia. Fotografka posługuje się starym, dość dziwnym aparatem, w którym obiektyw jest uszkodzony, a jako przesłona służy ręka fotografa. Ta zupełnie dziś szokująca niedoskonałość techniczna wywołuje wrażenie, że oglądane fotografie powstały w XIX wieku. Mann dodatkowo tonuje je, nie używa jednak do tego nowoczesnych preparatów, a np. herbaty. Jak sama mówi, w ten daleki od XXI-wiecznej technologii sposób pracy chce uchwycić "ducha głębokiego Południa" – jego wewnętrzną "ideę", to, czego na pierwszy rzut oka nie widać, co może umknąć nieuważnemu widzowi.


Sally Mann - Rodzina i Ziemia
Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie, ul. Krakowska 46
18.05–29.07.2012







Justyna Kiraga

Materiały: www.photomonth.com, www.swiatloobrazu.com, sallymann.com
Zdjęcia: sallymann.com



Udostępnij

Artykuł powstał we współpracy z Galerią Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej
www.napiorkowska.pl

Zapraszamy Państwa także na strony poświęcone sztuce:
www.artissimo.pl – wystawy, artyści, wydarzenia

Blog Justyny Napiórkowskiej- zwycięski blog w dziedzinie kultury w konkursie Blog Roku 2010 :
www.osztuce.blogspot.com

Wszystkie prawa zastrzeżone

poniedziałek, 28 maja 2012

Impresjonizm i moda


Musée d'Orsay w Paryżu przygotowuje właśnie wystawę impresjonistów. Kluczem tematycznym do selekcji prac na tę ekspozycję jest co ciekawe ubiór, codzienne ubiory damskie i męskie mieszkańców Paryża, ale nie tylko.Wystawa zatytułowana "Impresjonizm i moda" rozpocznie się 25 września i potrwa do 20 stycznia 2013.

Impresjoniści odrzucali tematy biblijne, literackie, mitologiczne i historyczne. Zamiast tego przedstawiali w swoich pracach wizje codzienności i współczesności. Artyści często malowali ludzi w ruchu, w trakcie zabawy lub wypoczynku. Przedstawiali wygląd danego miejsca przy danym oświetleniu, motywem ich dzieł była także natura. Jako jedni z pierwszych malowali w plenerze, nie poprawiając swoich dzieł w pracowniach.

Ich malarstwo przedstawiało tylko pozytywne strony życia, nie poruszało problemów społecznych, nie zawierało przesłania. Omijało takie problemy jak głód, choroby, śmierć. Nieustannie odnoszący się jednak do współczesności impresjonizm obejmował przedstawienia ludzi w ich naturalnym otoczeniu, w trakcie codziennych zajęć, pracy, spacerów. W ten sposób pozwolił na stworzenie istotnej kroniki mody z lat 1860-1880.

Na wystawie "Impresjonizm i moda"znajdą się prace artystów takich jak Degas, czy James Tissot. W przyszłym roku obrazy z tej ekspozycji prezentowane będą również w Nowym Jorku w Metropolitan Museum of Art, od 19 lutego do 27 maja 2013 oraz w Chicago, w Art Institute, od 30 czerwca to 22 września 2013

Katarzyna Kucharska

fot.1. Edgar Degas (1834-1917) The Millinery shop, 1879 - 1886, olej na płótnie, Chicago, Art InstituteMr. and Mrs. Lewis Larned Coburn Memorial Collection© The Art Institute, Chicago
fot.2. James Tissot (1836-1902) The Circle of the Rue Royale, 1868, olej na płótnie, Paris, musée d'Orsay© Musée d'Orsay, dist.RMN / Patrice Schmidt
źródło: www.musee-orsay.fr


Udostępnij

Artykuł powstał we współpracy z Galerią Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej
www.napiorkowska.pl

Zapraszamy Państwa także na strony poświęcone sztuce:
www.artissimo.pl – wystawy, artyści, wydarzenia

Blog Justyny Napiórkowskiej- zwycięski blog w dziedzinie kultury w konkursie Blog Roku 2010 :
www.osztuce.blogspot.com

Wszystkie prawa zastrzeżone

niedziela, 27 maja 2012

Dlaczego klasycy?

      „Klasykiem” zwyczajowo nazywamy twórcę dzieł wzorcowych, stanowiących punkt odniesienia, źródło inspiracji. Mielizną tej definicji jest jednak „wzorcowość” – kategoria, która na gruncie sztuki współczesnej, hołdującej indywiduum, anormatywnej, jest trudna w dookreśleniu i systematyzacji. Warto więc, na nowo przywołać pytanie Zbigniewa Herberta – dlaczego klasycy? Przeglądając artystyczne dossier współczesnych mistrzów prezentowanych w dziale „Ars longa” Galerii Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej, postaram się wyłonić cechy, które czynią ich twórczość odporną na próby czasu, hipotetycznie nieśmiertelną.

 

W tradycji możemy dopatrywać się jednej z odpowiedzi na nasze pytanie, gdyż „t r a d y c j a jest największą wolnością” – jak mawiał Jerzy Nowosielski (1923–2011). Niepodważalny klasyk polskiej sztuki współczesnej, stale nawiązywał do przeszłości poprzez fascynację ikonami. Tylko w ikonie mógł on połączyć swe obie pasje: obrazowania rzeczywistości zewnętrznej oraz umiłowanie abstrakcji. Ikona dawał mu wolność, mimo wyraźnie nakreślonych granic działania plastycznego.W tej stylistyce, stanowiącej syntezę sztuki bizantyńskiej i zachodnioeuropejskiej awangardy, Nowosielski tworzył sugestywne sceny religijne, nakreślał abstrakcyjne krajobrazy, malował pełne cielesności kobiece akty.

Kolejnym, „wyzwolonym” przez tradycję, twórcą był Władysław Hasior (1928–1999). „Prelegent wiejski”*, wróg kanonów muzealnych, zafascynował się sztuką ludową – jej szczerością, prymitywizmem, odświętną dekoracyjnością. Przetransponował do swej twórczość cechy charakterystyczne artefaktom rzemieślniczym – prostotę, ekspresję, rustykalizm. Związek twórczości Hasiora z ziemią, słowiańszczyzną, czy mówiąc najogólniej tradycją, stanowił gwarant kreacji oryginalnych prac, dzieł o niezwykłej sile wyrazu i własnościach ewokacyjnych.


„P r o s t o t a , która nie jest ubóstwem, lecz skondensowanym bogactwem”**, stanowi „synonim” klasyka. Powyższy cytat z Jerzego Tchórzewskiego doskonale oddaje ascetyzm środków, charakterystyczny obrazom i grafikom Teresy Pągowskiej (1926–2007). Profesorka warszawskiej ASP, znana z cyklu swych „Monochromatów”, tworzyła negatywowe formy człowieka, wyizolowanego z otoczenia, zestawionego częstokroć z pustką – niezagruntowanym fragmentem podobrazia. Na wpół abstrakcyjna figuracja, unifikacja bohaterów obecna w refleksji Pągowskiej nad kondycją człowieka, stanowiła zapis psychicznego stanu napięć, towarzyszących codziennej empirii. „Każdy powód do obrazu musi być odczuty tak głęboko, aż stanie się jasną jego sama istota abstrakcyjna” *** – pisała Pągowska.



Odczucie powodów do podjęcia twórczego działania, jest równie ważne co zrozumienie materii, w której się pracuje. Artystką eksponującą p r a w d ę  m a t e r i a ł u , kreującego morfologię jej rzeźbiarskich realizacji jest Magdalena Abakanowicz (ur. 1930). Znakomita rzeźbiarka, niezależnie materiału poddawanego jej artystycznej wizji – tkaniny, drewna, kamienia, brązu – zachowuje jego organiczny charakter. Jak sama mówi o materiale: „ręce przekazują mu moją energię. Tłumacząc zamysł na kształt, zawsze przekażą one coś, co wymyka się konceptualizacji”. Abakanowicz wierna prawu serii – multiplikuje elementy, wypełniając nimi coraz większe przestrzenie. Utwierdza tym samym przekonanie, że zbiór ma większą siłę oddziaływania niż jednostkowe dzieło.


P r a w o  s e r i i  i  k o n c e p t u a l i z a c j a stanowią zwornik twórczości kolejnego mistrza – Romana Opałki (1931–2011). Artysta, odczuwając ciążenie czasu, z niezwykłą konsekwencją prowadził fotograficzny, audiowizualny oraz malarski zapis procesu starzenia – wypełniając płótna ciągami następujących po sobie liczb. Dążenie do nieskończoności, determinacja w malowaniu „czasu (nieprzerwanie od 1965 roku do momentu śmierci artysty), stanowi wybitny przykład sztuki konceptualnej, mentalnej. Malarstwo Opałki odcina się od bezpośredniego wyrażania emocji i wizualizacji rzeczywistości, a spuścizna plasuje poza klasyczną strukturą estetyczną, stanowiąc rodzaj strategii. Strategii, w której sama egzystencja artysty jest dziełem sztuki.



Niezależnie od okresu na jaki przypada twórczość artysty, jego sztuka winna stanowić ś w i a d e c t w o  s w e g o  c z a s u. Postulat ten w pełni rozumieli członkowie krakowskiej grupy Wprost, a wśród nich Zbylut Grzywacz (1939–2004). Malarz zainteresowany był zarówno prywatnym jaki i publicznym wymiarem ludzkiej egzystencji. Jego bohaterowie baconowscy w charakterze, zdeformowani, częstokroć przypominają swą strukturą surowe mięso. Paradoksalnie właśnie te elementy w twórczości Grzywacza ewokują zmysłowość, „uczłowieczają”, ukazując żywą, cierpiącą tkankę. „Moralny figuratywista”**** prezentował jak łatwo przechodzimy obok ludzkiego cierpienia. Głośno diagnozował znieczulicę, paraliż duszy, które w pracach kolejnego z klasyków – Józefa Szajny (1922–2008) – urosną do rozmiarów epidemii. Okupacja hitlerowska oraz obserwacja towarzyszącej jej dehumanizacji odcisnęły piętno na artyście. Sztuka Szajny nie posłużyła jednak intensyfikacji koszmaru, lecz stała się narzędziem transgresji martyrologii obozowej, zaowocowała ważnym pomnikiem pamięci. Grzywacz i Szajna nie tworzyli ilustracji współczesnej historii, lecz zapis jej przeżywania – osobisty, szczery, lecz dzięki temu trwały.


Zainteresowanie człowiekiem, to także skupienie na jego fizyczności, zmysłowym pięknie, erotyzmie. Akt kobiecy, jeden z dominujących tematów w sztuce, u twórców takich jak Franciszek Starowieyski (1930–2009) czy Leszek Rózga (ur. 1924), stanowi wyraz kontemplacji niewieściego ciała. Wspólna artystom jest synteza, ekspresyjna forma, nadrealny charakter. A n t r o p o c e n t r y z m twórczości profesora Rózgi, uznanego przedstawiciela nurtu metaforycznego, wynika z postrzegania człowieka jako źródła prawdziwego piękna. Surrealistyczna poetyka jeszcze mocniej uwidacznia się w aktach autorstwa Starowieyskiego. Autor „teatrów rysowania”, miłośnik barokowej estetyki, kobiece ciało „uzbraja” w szereg rekwizytów – kości, czaszek, ptasich głów, węży – elementów nie pozbawionych własnej metaforyki. Drapieżna ekspresja, groteskowa deformacja czynią spektakl Starowieyskiego wyjątkowym misterium, w którym ciało „okaleczone” zmienia swą morfologię.


Twórcza w y o b r a ź n i a pozwala zgłębiać artyście niepokojące meandry podświadomości. Apokaliptyczne obrazy, mrok, brutalizm i turpizm przepełniały wizyjny świat Zdzisława Beksińskiego (1929–2005). Biegłość warsztatowa umożliwiła artyście wizualizowanie w obrazach nierealnych tworów wyobraźni. Malarstwo było dla niego potrzebą, którą odczuwał, jak sam mówił „jedynie w zakresie materializacji tego, co niematerialnie istnieje wewnątrz”. Miano klasyka to suma konsekwencji, uporu, wierności obranej drodze artystycznej. To odrzucenie bezkrytycznego naśladowania światowej awangardy, obowiązujących trendów, unikanie petryfikacji utwierdzonych w kulturze zjawisk. Współczesny klasyk, twórczo przetwarza bodźce zewnętrzne, bądź skupia się na wewnętrznych źródłach inspiracji – hołdując własnej wyobraźni.

Martyna Sobczyk

* Tytuł jednej z prac Władysława Hasiora.
** Teresa Pągowska : malarstwo, katalog wystawy w Galerii Kordegarda, Warszawa 1992, s. 4.
*** Teresa Pągowska, red. Bożena Grochala, Warszawa 1996, s. 88.
**** Określenie Andrzeja Kostołowskiego.

Fot.1 Jerzy Nowosielski, Akt, 1998. kolekcja Galerii Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej
Fot.2 Władysław Hasior, Sztandar Ptasznika, assambalage, 1975. Fot. Arkadiusz Podstawka
Fot.3 Teresa Pągowska, Pieta, tempera i akryl na płótnie, 1983. Fot. J. Rosikoń
Fot.4.Magdalena Abakanowicz, Bella 1, kolekcja Galerii Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej
Fot.5 Roman Opałka, Infinity, Detal 1-35327
Fot.6 Józef Szajna, z cyku Mrowisko, 1999, kolekcja Galerii Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej

Fot.7 Leszek Rózga, Judyta, rysunek, 2010, kolekcja Galerii Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej


Udostępnij

Artykuł powstał we współpracy z Galerią Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej
www.napiorkowska.pl

Zapraszamy Państwa także na strony poświęcone sztuce:
www.artissimo.pl – wystawy, artyści, wydarzenia

Blog Justyny Napiórkowskiej- zwycięski blog w dziedzinie kultury w konkursie Blog Roku 2010 :
www.osztuce.blogspot.com

Wszystkie prawa zastrzeżone

piątek, 25 maja 2012

Wierność wyobraźni


Podczas 10. jubileuszowej edycji Miesiąca Fotografii w Krakowie, szczególnie warto odwiedzić wystawę zatytułowaną „Wierność obrazów. René Magritte i fotografia”, o której wspominaliśmy w poprzednich postach.

Fotografie René Magritte`a po raz pierwszy zostały zaprezentowane publiczności na wystawie „Wierność obrazów”, w 1976 roku. Na krakowską ekspozycję, o tożsamym tytule, składają się zdjęcia powstałe w okresie między 1928 a 1955 rokiem, amatorskie filmy z lat 50., współczesne rysunki oraz litografia „Trzy jabłka”.

Obalanie obrazów, znane wszystkim ze sztandarowej pracy Magritte`a – „Ceci n’est pas une pipe” („To nie jest fajka”) – znajduje kontynuację w jego twórczości fotograficznej. Proces dekonstrukcji rzeczywistości, oniryczna aura, dadaistyczny żart stanowią wyznaczniki kreacji artystycznej belgijskiego surrealisty.

„Autor słów i rzeczy” wykorzystywał medium fotografii jako ekwiwalent pracy z modelem, formę zapisu projektów reklam oraz urozmaicenie niezobowiązujących spotkań towarzyskich, które zamieniały się w sesje zdjęciowe. Miejsca uwiecznione na zdjęciach to rodzinne strony artysty, nadmorskie kurorty, mieszczańskie wnętrza oraz surrealistyczne, bliżej niedookreślone przestrzenie. Tam Magritte wraz z żoną Georgette oraz grupą przyjaciół, współtwórców nadrealizmu belgijskiego, uczestniczyli we współczesnej commedia dell'arte, sztuce improwizowanej, przepełnionej sytuacyjnym komizmem.


Magritte w swej twórczości zastawiał pułapkę na widza, który tracił rozgraniczenie między tym co realne a wyobrażone. Prezentowane zdjęcia o enigmatycznych tytułach mnożą problemy semantyczne, zmuszając interpretatora do przeprowadzenia pogłębionej analizy. Podziwiając ujęcia „Klanu cierpiętników”, „Gniewu bogów”, „Śmierci upiorów”, ulegając bezwiednie „Kokieterii”
Magritte`a, czy wysłuchując jego „Kazania”, głoszonego z brukselskiej latarni, należy pamiętać, że twórca nie tyle pozostawał wierny obrazom, co własnej wyobraźni.

Wystawa dostępna jest dla zwiedzających od 18 kwietnia do 10 czerwca 2012 roku, w galerii Międzynarodowego Centrum Kultury w Krakowie.

www.mck.krakow.pl

Fot. 1. Kokieteria, autoportret René Magritte’a, Paryż 1928
Fot. 2. René Magritte, Bukiet, Bruksela 1937

Martyna Sobczyk


Udostępnij

Artykuł powstał we współpracy z Galerią Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej
www.napiorkowska.pl

Zapraszamy Państwa także na strony poświęcone sztuce:
www.artissimo.pl – wystawy, artyści, wydarzenia

Blog Justyny Napiórkowskiej- zwycięski blog w dziedzinie kultury w konkursie Blog Roku 2010 :
www.osztuce.blogspot.com

Wszystkie prawa zastrzeżone

środa, 23 maja 2012

Świat marzeń według Joanny Wiszniewskiej-Domańskiej


Znakiem rozpoznawczym grafik Joanny Wiszniewskiej-Domańskiej jest ubrana na czarno, odwrócona, tajemnicza postać. Motyw zagadkowej postaci jest jednym z elementów stworzonego przez artystkę systemu nieokreślonych symboli i znaczeń, do którego należą również przedstawione w jej grafikach niepokojące przedmioty, takie jak nienaturalnych w stosunku do przedstawionej postaci rozmiarów walizki, prezenty, cyrkle, czterolistne koniczyny, książki.




Artystka nadając przedmiotom codziennym monumentalne rozmiary pozbawia je ich pierwotnej funkcji. A umieszczając je w pustych pomieszczeniach lub szarych bezkresach ziemi – pozbawia je jakiegokolwiek kontekstu i tym samym nadaje im nowe symboliczne znaczenie. W ten sposób według własnego pomysłu, czy też chwilowego upodobania przekształca elementy realnego świata w swoją fantazyjną rzeczywistość, pozbawioną przymusu odwoływania się do zasad logiki.


Szczególne znaczenie w grafikach Wiszniewskiej ma również kolor. Artystka upodobała sobie gamę niebieskości i szarości, czasem kontrastując je ze stonowaną czerwienią czy zielenią, jako idealne medium do podkreślenia sennego charakteru swoich grafik, czerpiącego z tradycji i estetyki surrealizmu. Specyficzna kolorystyka wraz z charakterystyczną dla prac Wiszniewskiej statyczną kompozycją, brakiem narracji, pustką krajobrazu i zakłóconą perspektywą składają się na jej własny sposób artystycznej ekspresji, który budzi w nas uczucie niepokoju i zmusza do szeregu odwołań do świata sennych marzeń.



Joanna Wiszniewska-Domańska (ur. 1946 w Łodzi) zajmuje się grafiką i rysunkiem. W 1972 roku otrzymała dyplom Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych (obecnie Akademia Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego) w pracowni profesora Stanisława Fijałkowskiego. Prace Joanny Wiszniewskiej-Domańskiej znajdują się miedzy innymi w zbiorach Muzeum Sztuki w Łodzi, Muzeum w Wałbrzychu, Muzeum w Couvin (Belgia).


Anna Milak

Grafiki Joanny Wiszniewskiej-Domańskiej można oglądać w Galerii Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej: www.napiorkowska.pl

Fot. 1. Joanna Wiszniewska-Domańska, Pianista, 2005 rok, akwaforta
Fot. 2. Joanna Wiszniewska-Domańska, Pejzaż z czterolistną koniczyną, 2010 rok, akwaforta
Fot. 3. Joanna Wiszniewska-Domańska, Muszla spełniająca marzenia, 2005 rok, akwaforta
Fot. 3. Joanna Wiszniewska-Domańska, Biblioteka codzienności, 2006 rok, akwaforta


Udostępnij

Artykuł powstał we współpracy z Galerią Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej
www.napiorkowska.pl

Zapraszamy Państwa także na strony poświęcone sztuce:
www.artissimo.pl – wystawy, artyści, wydarzenia

Blog Justyny Napiórkowskiej- zwycięski blog w dziedzinie kultury w konkursie Blog Roku 2010 :
www.osztuce.blogspot.com

Wszystkie prawa zastrzeżone

wtorek, 22 maja 2012

Miesiąc Fotografii w Krakowie


17 maja rozpoczęła się jubileuszowa, 10. edycja festiwalu Miesiąc Fotografii w Krakowie. Istotną nowością tegorocznej edycji jest Sekcja eksperymentalna.

Wystawa Fotografia w życiu codziennym (Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki) została tak skonstruowana, aby pozwolić wszystkim chętnym aktywnie się w nią angażować. Będzie to możliwe np. poprzez dołączenie swoich prac do wystawy, posłanie w świat samodzielnie zrobionej kartki pocztowej z własnym zdjęciem czy też oddanie głosu w fotograficznych wyborach.

Odbywające się w przestrzeniach Bunkra Sztuki przez cały Miesiąc wydarzenia (akcje, instalacje, prezentacje, warsztaty czy seminaria) pozwolą widzom doświadczyć fotografii w jej różnych formach i odmianach – dotknąć, poznać, spróbować! Tematem wystawy są relacje fotografii i codzienności: wpływ fotografii na życie codzienne i wzajemne powiązania. W efekcie suma wszystkich projektów to zupełnie nowa propozycja podejścia do kwestii fotografii jako metody komunikacji, jej tożsamości i narodowej historii. Interdyscyplinarny projekt Fotografia w życiu codziennym stworzył zespół polskich animatorów, artystów i naukowców pracujący pod kuratorskim nadzorem uznanej brytyjskiej krytyczki Charlotte Cotton (autorki m.in. przewodnika po współczesnej fotografii artystycznej "Fotografia jako sztuka współczesna"). Bezpłatny wstęp do Galerii pozwala swobodnie wracać, aby za każdym razem odkrywać wystawę na nowo.


Szczególnie polecaną ekspozycją jest „Wierność obrazów. René Magritte i fotografia” w MCK. Na wystawie pokazanych zostało kilkadziesiąt zdjęć, powstałych w latach 1928–1955, a także wybrane filmy z lat 50. Dzieła te zostały po raz pierwszy upublicznione dopiero po śmierci malarza i wciąż jeszcze pozostają mało znane. René Magritte to jeden z najbardziej znanych twórców z kręgu surrealizmu. Dowcipne, niekiedy niepokojące obrazy artysty stanowiły ciągłą grę z tym, co realne i tym, co wyobrażone. Magritte w podobny sposób jak malarstwo traktował również fotografię, choć ta część jego dorobku przez długi czas pozostawała nieznana. Na fotografiach element artystycznej kreacji łączy się z prywatnym, intymnym światem twórcy i jego najbliższych.

Miesiąc Fotografii w Krakowie to jednak nie tylko wystawy. Różnorodne propozycje jubileuszowego Festiwalu uzupełni bogaty Program wydarzeń towarzyszących – przez cały miesiąc w wielu miejscach Krakowa odbywać się będą spotkania, projekcje, wykłady, warsztaty czy pokazy slajdów. W tym roku odbędzie się również VII Przegląd Portfolio, dający okazję spotkania i uzyskania wskazówek od profesjonalnych fotografów i fotoedytorów, redaktorów, krytyków sztuki, przedstawicieli agencji, magazynów czy galerii, gotowych służyć radą.

Justyna Kiraga

Więcej informacji na temat Miesiąca Fotografii w Krakowie można znaleźć na stronie internetowej wydarzenia: http://www.photomonth.com

fotografie: Rene Magritte z www.nck.krakow.pl

Udostępnij

Artykuł powstał we współpracy z Galerią Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej
www.napiorkowska.pl

Zapraszamy Państwa także na strony poświęcone sztuce:
www.artissimo.pl – wystawy, artyści, wydarzenia

Blog Justyny Napiórkowskiej- zwycięski blog w dziedzinie kultury w konkursie Blog Roku 2010 :
www.osztuce.blogspot.com

Wszystkie prawa zastrzeżone